Oryginalny Ford Mustang Bullitt z 1968 roku został sprzedany całkiem niedawno, w styczniu. Jednak nikt nie wie, kto go kupił, a sam samochód przebywał do tej pory w jednej rodzinie przez 46 lat i… pierwotnie został kupiony za kilka tysięcy USD. Nic by się nie zmieniło, gdyby nie przewrotne życie.

No, prawie nikt nie wie, kto kupił ten wóz – samochód został bowiem sprzedany anonimowemu i zagadkowemu oferentowi w Mecum w Kissimmee (Floryda). Tylko Frank Mecum – gospodarz imprezy – zna tożsamość kupującego.

– Ostatecznie to i tak wyjdzie – stwierdził Sean Kiernan, poprzedni właściciel auta, który nie wie komu sprzedał samochód.

Ford Mustang Bullitt – rekord wśród Mustangów

Zielony pony car z 1968 ustanowił nowy rekord cen aukcji dla Mustangów, przynosząc bagatela 3,4 mln USD (ok. 13,26 mln PLN), co znacznie przewyższyło poprzedni rekord (2,2 mln USD / 8,85 mln PLN) ustanowiony przez Shelby GT500 Super Snake z 1967.

Ciekawa historia i w jednych rękach od 46 lat

Samochód bohatera Bullitt pojawił w świetle reflektorów zupełnie nagle kilka lat temu. I to po dziesięcioleciach zapomnienia, gdy film, znany z kultowej sceny pościgu samochodowego w San Francisco, zbliżał się do swojej 50. rocznicy. 34-letni, ówczesny właściciel – Sean Kiernan – odziedziczył samochód po swoim zmarłym ojcu Robercie. Robert był jedyną osobą, która odpowiedziała na reklamę z ofertą sprzedaży auta, zamieszczoną w magazynie Road & Track w 1974 roku. Jako ukłon w stronę historii samochodu, Sean otworzył licytację Mustanga zaczynając od 3500 USD, ponieważ właśnie tyle zapłacił za niego jego ojciec…

Kiedy licytator zapytał: “Kto da mi 3500 USD?”, wszyscy w pokoju podnieśli ręce, po czym kwota doszła do bagatela 3,4 mln USD! Przed publiczną premierą w 2018 roku, oryginalny Mustang Bullitt został poddany mechanicznej renowacji (z blacharką i wnętrzem jak widać niewiele zrobili), a po prezentacji na North American International Auto Show w Detroit w 2018 roku odbył tournée po kraju, które trwało aż dwa lata. Sean nie planował sprzedać auta, ale po tym, jak jego żona, Sam, urodziła trzecie dziecko i zachorowała, priorytety uległy zmianie.

– Żona przeszła operację – powiedział Sean dla Free Press. – Chcieliśmy zachować auto, ale rodzina jest dla mnie najważniejsza. Mam nadzieję, że nowy właściciel, kimkolwiek jest, będzie dbał o moją własność.

Choć okoliczności są smutne, to trzeba przyznać jedno – tak się właśnie robi interesy!

Znasz podobne historie? Podziel się w komentarzu!