Repliki są od dawna wyśmiewane. Widać jednak, że w przypadku tej ktoś się bardzo starał. I w ten właśnie sposób z Mitsubishi powstało Lamborghini.

W aucie pozostało czteromiejscowe wnętrze, a sam projekt wywodzi się z Rosji zamiast z Sant’Agata Bolognese jak przystało na Lamborghini. Konsola centralna to też nadal Eclipse ze zmianami. Zachwyca jednak tutaj szczególnie jedna rzecz – samochód został rozebrany do gołego metalu, pocięty, wyposażony w wiele niestandardowych elementów, zmierzony i ponownie złożony. Ktoś wykonał naprawdę masę pracy.

Eclipse w przebraniu Gallardo – zaczęło się od projektów CAD

Wszystko zaczęło się od rysunków CAD różnych samochodów nałożonych na nadwozie Gallardo, aby ustalić, który z nich będzie najlepszy jako dawca. Padło na Mitsubishi Eclipse. Potem odtworzono całe nadwozie Lamborghini z włókna szklanego. Poszycie Eclipse zostało pocięte i ponownie zespawane tak, aby wszystko pasowało. Nawet drzwi to dziwaczne dzieła sztuki, w pełni funkcjonalne, z istniejącymi silnikami elektrycznie sterowanych szyb Eclipse. Patrząc na gotowy produkt, można zwątpić, że to w ogóle Mitsubishi.

Niestety, pod spodem nadal znajduje się samochód z napędem na przednie koła. Chociaż przeprowadzono znaczną konserwację układu napędowego i hamulców, 3-litrowy silnik V6 znajduje się przed przednią szybą, a nie centralnie. Ten samochód pod względem konstrukcyjnym w ogóle nie jest podobny do Lambo, ale z drugiej strony – kosztuje znacznie mniej i wygląda podobnie.

Ułamek ceny prawdziwego Gallardo. Ale czy warto?

Na koniec – ile właściwie kosztowała przemiana Mitsubishi w Lamborghini? Otóż 16 tys. USD, czyli ok. 62,5 tys. PLN. Bez uwzględnienia ogromnego nakładu czasu pracy. Czy było warto? Na to każdy powinien odpowiedzieć sobie sam.

Co myślisz o takiej projektach? Daj znać w komentarzu!