W XXI wieku opuszczona stodoła, do której nikt nie zajrzał, jest rzadkością. Mimo tego wciąż zdarzają się znaleziska z jej wnętrza, które oszałamiają i są źródłem nieprawdopodobnych historii. Oto najciekawsze samochody, które zostały zagubione, a następnie ponownie znalezione.

Dwa BMW E30 M3, Ford RS200 i Mercedes 190E Evolution II

Większość z nas chętnie odkryłaby BMW E30 M3, które teraz cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród kolekcjonerów. Nie mówiąc o Mercedesie 190E 2.5-16 Evolution II. Ale żeby znaleźć to wszystko w jednym miejscu i to jeszcze w pakiecie z Fordem RS200? To co najmniej oszałamiające znalezisko. Niejaki Marki pochwalił się swoją zdobyczą na forum BMW.

Ferrari 250 GT California

Dla miłośników klasyków nie ma nic lepszego od znalezienia w stodole Ferrari 250 GT California. Tymczasem taka historia miała miejsce we Francji. Grupka aut została ukryta przez bogatego kolekcjonera, a następnie zapomniana przez dziesięciolecia. Zostały uratowane przez magnata żeglugowego o imieniu Roger Baillon. Kolekcja składała się głównie z francuskich samochodów i cała trafiła na aukcję za oszałamiające 28,5 miliona dolarów. 250 GT stanowiło lwią część sprzedaży, przynosząc 18 milionów dolarów.

Ferrari 166 MM Barchetta

Wyprodukowano tylko 25 sztuk Ferrari 166 MM Barchetta. Mimo europejskiego rodowodu, jeden egzemplarz został przypadkowo znaleziony w Arizonie, pokryty starymi szmatami i śmieciami. Wcześniej został wysłany ze Szwajcarii do Arizony przez amerykańskiego żołnierza, który kupił go dla mężczyzny o imieniu Reg Lee Litton. Litten regularnie jeździł swoją Barchettą 166 MM, dopóki silnik się nie zepsuł i porzucił go. Samochód pozostał na pustyni przykryty kocami po śmierci właściciela, aż do momentu, gdy jego dzieci odkryły go i wystawiły na aukcję. Ferrari zostało sprzedane za 1,87 miliona dolarów.

Ferrari Dino 246 GTS

Podczas gdy rozmawiamy o Ferrari i niesamowitych historiach, opowieść o Dino 246 GTS znalezionym przez dzieci na przydomowym podwórku, zapiera dech w piersiach. Samochód został odkryty pod koniec lat siedemdziesiątych, a policja zidentyfikowała go jako skradziony w 1974 roku. Tajemnica, w jaki sposób i dlaczego się tam znalazł, pozostała zagadką. Ostatecznie wykonano detektywistyczną pracę i opowiedziano najbardziej prawdopodobną historię. Otóż właściciel samochodu przeprowadzał oszustwo ubezpieczeniowe i zatrudnił kilku ludzi, aby go okradli i zdekompletowali Ferrari na części. Jednak albo nie mogli zrobić tego z tak pięknym samochodem, albo myśleli, że mają lepszy plan. Najprawdopodobniej po uprowadzenie samochodu znaleźli dół na czyimś podwórku, zrzucili tam auto i wypełnili dziurę ziemią, pozostawiając samochód “na później”. Niestety ostatecznie nikt po Ferrari nie wrócił. Po odnalezieniu przez bawiące się na podwórku dzieci, samochód został zakupiony od firmy ubezpieczeniowej przez mężczyznę o nazwisku Brad Howard, który zaskakująco szybko przywrócił Ferrari do odpowiedniego stanu i regularnie nim jeździł.

1955 Mercedes 300SL „Alloy” Gullwing

To jedna z najbardziej powalających opowieści o samochodach. Zbudowano tylko 29 Mercedesów Gullwings o konstrukcji aluminiowej, a ten został podarowany kalifornijskiemu nastolatkowi, Tomowi Wellmerowi, przez jego rodziców jako prezent na ukończenie szkoły. Chłopak zaparkował auto w garażu i… po prostu zapomniał o nim. 20 lat później entuzjasta marki namierzył go i udało mu się przekonać Wellmera do sprzedaży samochodu za 2,5 miliona dolarów.

1964 Shelby Daytona

To szczególne znalezisko było pierwszym z zaledwie sześciu zbudowanych Shelby Daytona. Samochód stanął kiedyś w płomieniach, pobił 23 krajowe i międzynarodowe rekordy prędkości w Bonneville Salt Flats i… spędził 30 lat zamknięty w magazynie. Jednak od początku, bo historia jest niesamowita. Carol Shelby sprzedał Daytonę właścicielowi zabawek firmy o nazwie Jim Russell za 4500 USD. Potem wóz dostał się w ręce ekscentrycznego producenta muzycznego Phila Spectora, który jeździł nim po Los Angeles. Sprzedał go swojemu ochroniarzowi George’owi Brandowi za jedyne 1000 USD. Ochroniarz następnie podarował go swojej córce Donnie O’Hara. Donnie zrobiła to, co każda młoda kobieta zrobiłaby z niesamowitym samochodem wyścigowym – wsadziła go do magazynu i płaciła czynsz co miesiąc przez 30 lat.

Nikt nie wie, dlaczego to zrobiła, w tym sam Świętej Pamięci Shelby, który poszedł za życia odwiedzić samochód, ale kobieta nawet nie otworzyła mu drzwi. Lokalizacja Shelby Daytona stała się źle strzeżoną tajemnicą, ale O’Hara nie sprzedała go, dopóki w końcu ktoś nie okazał się wystarczająco wytrwały i przekonujący. Rzeczywista zapłacona za auto cena nie jest znana, ale prawdopodobnie wyniosła około 4 milionów dolarów – nie wiadomo nawet, gdzie samochód teraz w ogóle jest.

To jednak nie koniec historii. Po sprzedaży auta miał miejsce horror. Daytona zniknęła, O’Hara oddała pieniądze ze sprzedaży matce, a następnie… podpaliła się. Jej samobójstwo wywołało burzę, w którą zaangażował się muzyk i były właściciel samochodu, Phil Spector, w sprawie legalności sprzedaży, która ostatecznie zakończyła się w sądzie. Swoją drogą Spector jest obecnie w więzieniu za zamordowanie aktorki Lany Clarkson w jego własnej rezydencji.

Mercedes-Benz 500K 1935 Rudi’ego Caracciola

Rudi Caracciola był niemieckim kierowcą wyścigowym. Właściwie to legendą wyścigów. To właśnie on rozsławił slogan “srebrne strzały”, który dotyczył aut Mercedesa. W 1950 roku wygrał odpowiednik współczesnego Formula One World Championship oraz Europejskiej Hillclimbing Championship trzykrotnie. Był także człowiekiem o pseudonimie “Regenmeister” lub „Rainmaster”, ze względu na jego zdolność prowadzenia pojazdu na mokrej nawierzchni. Tą historię wystarczy dopasować do niezwykłego auta, które powstało w zaledwie jednym egzemplarzu, Mercedesa-Benz 500K 1935, który był prywatnym autem mistrza.

Niestety, Mercedes-Benz 500K Rudiego Caraccioli z 1935 roku zniknął na 30 lat. Przez przypadek znalazł go dziennikarz Michael Mraz na terenie Los Angeles. Spoczywał w zaniedbanym budynku wśród stosu podobnie gnijących, motoryzacyjnych cudów.

Co do tego, gdzie jest teraz … W ramach spadku trafił w ręce Bena Kleina, syna mężczyzny, który był kiedyś właścicielem zapomnianej kolekcji. Są szanse, że Mercedes przywróci auto do swojego muzeum.